SYTUACJA NA GRANICY
8:00 rano wyjeżdżamy na dwa samochody, tato i ja.
10:00 granica polsko-ukraińska Przemyśl-Medyka. Na drugą stronę docieramy o godz. 15:30
Na granicy:
*podchodzi do nas z zapytaniem Belg, wiezie na samochodzie 1,5 tony karmy dla zwierzaków które do schroniska za Lwowem. Daję mu oznakowanie na samochód ‚Pomoc Humanitarna’, nie wiem czy go przepuszczą nie ma dowodu rejestracyjnego.
*pojawia się koleś na rowerze i ciągnie… Fortepian pod sam szlaban graniczny!!
* pomiędzy granicami utknęło dwóch polskich ratowników medycznych. Mieli przekazać karetkę do Kijowa. Przekazali, zostali bez karetki, strażnicy ukraińscy nie chcieli ich wpuścić bo wjechali samochodem a chcą wyjechać bez samochodu … <rozkłada ręce, brak logiki>
* do Lwowa nawigacja pokazuje 2h. Pan Dyrektor szpitala nr 4 we Lwowie dzwoni kilkukrotnie ze o 18:30 muszą zamykać szpital i dobrze byłoby żebyśmy zdążyli wyjechać ze Lwowa przed 22:00 o tej godzinie w całym kraju zaczyna się godzina policyjna! Nie przepuszczą nas z powrotem do granicy polskiej.
* jestem ciagle w kontakcie z panią której rodzina jest w pociągu do Lwowa, dwie osoby plus piesek jork plus 5 osób ‚dogadanych’ w pociągu na powrót z nami
* na granicy po raz kolejny ze strony strażników ukraińskich … eh, na tej granicy … patrząc na procedury, czas oczekiwania, podejście służb ukraińskich zaczyna brakować motywacji. Na dzień dzisiejszy nowość. Potwierdzenie o pomocy, jakiś dokument-co się wiezie, gdzie, do kogo, dlaczego, otwieram jedno pudełko, puszczają
* kierowcy polscy jedynego autokaru organizacji polsko-ukraińskiej przewożącej osoby z Lwowa do Przemyśla codzienną biurokracją na granicy ze strony strażników ukraińskich są zdegustowani..(brak komentarza…)
* w radiu słyszymy informacje o alarmie bombowym lotniczym
* przejeżdżamy w końcu granicę. 15:30 a tu… Casablanca… brak kolejki przez ostatnie dwa dni przerodził się w dziesięciokilometrowy korek samochodowy i ludzi Stojących w kolejce dla pieszych. To wygląda przerażająco
* w drodze dostaję telefon od opiekuna plusa, jednak nie będzie tanich połączeń pomiędzy Ukraina a Polska, a mój wykupiony pakiet na 500zl dwa dni temu dobiega końca, internet- brak, nawigacja-brak…
* dogadujemy się z Panem Włodkiem do którego również wieziemy leki, odbierze nas przed Lwowem i będzie nawigował
* 10km przed Lwowem korek, miazga Cywil oferuje pomoc, przejeżdżamy za nim na jego przepustce zator. 17:30 za Włodkiem jedziemy do szpitala. Na ręce pana dyr. przekazujemy leki od pracowników Szpital Krosno-cały bus.
* Lwów zachwyca, piękne miasto
* na ostatni moment w tym zamieszaniu przypominam sobie o noktowizorze który przekazuję Panu dyrektorowi-zaraz ktoś po niego przyjdzie
* Ukraińcy są bardzo szorstcy w komentarzach pomiędzy sobą, szorstcy i konkretni…
* jedziemy za Włodkiem pod główna jednostkę wojskową zostawiamy kolejne leki min zorganizowane w szkole z Gminy Rymanów, Królik Polski
* jedziemy szybko na ostatnie miejsce do Włodka, który wydaje się być „mocno ogarnięty” .. w wielu sprawach. Prowadzi stowarzyszenie na rzecz Polaków, dzieci. Żona Włodka częstuje nas barszczem ukraińskim i jest tak wdzięczna, kłania się, zaprasza do jedzenia, i jeszcze raz dziękuje aż trudno uwierzyć. Włodek do stołu siada z ‚giwerą’ na pasie. Nie rozstaje się z nią teraz.. Chwile rozmawiamy przy stole. Z ich rozmów wynika ze wiele osób ze Lwowa wyjechało, ale przyjechało trzy razy tyle z innych części Ukrainy. O godz 16:00 w sklepach we Lwowie półki są już puste. Zostawiamy jedzenie, słodycze, maskotki.
* czas ucieka 18:30 a my mamy 2h do granicy.
* z Dworca nie ma szans odebrać tych ludzi umówionych o czym wcześniej informowałam Panią, nie mają póki co transportu wszystko ‚załadowane’. Nie wiem gdzie nocowały, wybór dworzec z tysiącami lub pod gołym niebem, może jakaś parafia
* Włodek wyprowadza nas na główną drogę, ale i tak bez nawigacji gubimy się, oznakowania miejscowości owinięte czarnym streczem, nie wiadomo gdzie jesteśmy  ( trzeba mieć wgraną mapę i kartę ukraińską sim…)
* w koncu w nerwach wjeżdżamy na dobrą drogę do Medyki. Wracamy! Po drodze ‚zakosy’ na każdym zjeździe do mniejszych miasteczek coraz solidniejsze, mnóstwo kontroli oznakowanych mieszkańców, krążą podejrzane typy…
* 10 km przed granicą ARMAGEDON czegos takiego nie widziałam. Tłumy, tłumy matek z dziećmi, osoby starsze, tatusiowie odprowadzający swoje dzieci pod granicę, wózki z osobami niepełnosprawnymi…. Przepraszam, ale to jest NIEWYOBRAŻALNE w tych czasach.  To jest wygnanie, tak wygląda wojna XXI wieku … z walizkami na kółkach.
* pierwszy STOP i strażnik na rogatkach pyta się czy możemy podwieźć dzieci z matkami. Do samochodu i na pakę wsiada … nie wiem chyba do granicy wiozłam 2O osób.. nie wiem … nikt na to nie patrzył. U taty wsiada 3 osoby, ma tylko dwa wolne miejsca. Lepsze to niż marznięcie w kolejce
* przed granicą w samochodzie u mnie zostaje mama z rocznym Jeremi, mąż został we Lwowie, starsza córka dzień wcześniej z dziadziem pojechała do Italy, to jest ich punkt docelowy. Zostaje jeszcze babuszka, mama w szóstym miesiącu ciąży i 9 lat Konstanty. Odbiera ich w Przemyślu tato
* w samochodzie taty jedzie mama z niepełnosprawnym chłopcem
* granica-2h
* przed samą granicą ktoś wrzuca mi dwie walizki do auta, ktoś czeka na nie w Polsce..
* wszyscy docieramy do Jasia o godz 3 w nocy. Dzisiaj będą mieli organizowany transport dalej
Dlaczego to pisze. Wczoraj sytuacja prawie mnie przerosła. To wygląda naprawdę jak koniec. W niesamowitej odwadze tych idących Ukraińców nie zawsze widać łzy ale pogodzenie się z sytuacją jaka jest. Słyszałam już wiele historii każdy z nich prowadzi życie takie samo jak my. Oni są bardzo odważni. Dzieci nie do końca rozumieją co się dzieje. Wyobraźcie sobie że wasz mąż odprowadza was na granicę do której ciężko dotrzeć zostawia ciebie z rocznym dzieckiem no wózku z drugim w brzuszku jeszcze z innym już gdzieś tam może w trochę bezpieczniejszej części świata, a sam zostaje. Nie wiadomo czy się zobaczą w ogóle i kiedy. Osoby starsze wydaje mi się że im jest najtrudniej zostawić wszystko. Na tych dworcach na dzień wczorajszy w kolejkach wszyscy są Zagubieni nie ma może jakiejś takiej paniki bo oni tej paniki nie tworzą czasami po prostu sobie siadają i czekają. Zauważalne jest to w tych rodzinach trzy pokoleniowych-rządzi Babuszka która jest najtwardsza.
Oni tylko pytają- po co? Dlaczego?
W samochodach kiedy ich przewozimy nikt nie marudzi nikomu nie jest zimno nikomu nie jest gorąco nikt nie jest głodny nikt nie jest spragniony nie narzekają siedzą sobie spokojnie dzieci to jakieś inne dzieci mam wrażenie że takie które w Polsce były za czasów mojego pokolenia. Nie są takie … eh nie nie czas o tym teraz mówić.
Brakuje w tym wszystkim jakichś szybkich reakcji na bardzo bardzo szybko zmieniającą się tam sytuację. Brak transportów. Brak dużych zorganizowanych Autokarów z tego co dowiedziałam się nie ma wielu chętnych kierowców Polaków na wyjazdy na Ukrainę ale są przecież kierowcy ukraińscy brakuje wolontariatu na dworcu informującego co z soba zrobic. To wszystko zupełna partyzantka
Nie jedna, Ale 1000 myśli. Przyjdzie czas na podsumowania. Ale teraz trzeba działać. Przeszło już ich ilu 1 000 000 a ile jeszcze 4 000 000? Ja nie wiem jak to ma wyglądać patrząc na to co się teraz dzieje. Nie wiem skąd oni biorą siłę.
CASABLANCA
PS. Nie można nie wspomnieć o ludziach gór  Dziku Maniak przyjechał z Wrocławia 3 dni temu do Jaśka. Od rana do wieczora na własną rękę działa, przewozi ludzi… powiedział tak: jeden dzień tutaj to jak trzy dni w ‚normalnym’ Świecie.
Zbyszek Bąk planuje jechać pod Kijów- można.
Sebastian Kawa wsparcie mentalne, dzwoni po największych rozgłośniach na Świecie
I miliony dobrych serc w całej Polsce z różną pomocą, kto co może i jak może. Nie kazdy się afiszuje, niektórzy po prostu chcą Ukraina to czuje
~~ Na naszych oczach jest pisany scenariusz do strasznego filmu ~~
Justyna Szepieniec
W związku z Waszymi telefonami, zwłaszcza osoby mieszkające za granicą można wpłacać środki na konto Fundacji Jaś Wędrowniczek
BGZ BNP PARIBAS Oddział Krosno
WALUTA PLN
PLN SWIFT / IBAN: PPABPLPK
PL56 2030 0045 1110 0000 0416 9030 z dopiskiem: POMOC DLA UKRAINY
Waluta EURO
EURO SWIFT / IBAN: PPABPLPK
PL44160014621030564540000005 z dopiskiem: POMOC DLA UKRAINY
Waluta USD
USD SWIFT / IBAN: PPABPLPK
PL17160014621030564540000006 z dopiskiem: POMOC DLA UKRAIN
________________________________________
In connection with Yours calls, especially people living abroad, you can pay funds to the account of the Jaś Wędrowniczek Foundation
BGZ BNP PARIBAS Krosno Branch
CURRENCY PLN
PLN SWIFT / IBAN: PPABPLPK
PL56 2030 0045 1110 0000 0416 9030 with the annotation: HELP FOR UKRAINE
CURRENCY EURO
EURO SWIFT / IBAN: PPABPLPK
PL44160014621030564540000005 with the annotation: HELP FOR UKRAINE
CURRENCY USD
USD SWIFT / IBAN: PPABPLPK
PL17160014621030564540000006 with the annotation: HELP FOR UKRAINE